Widownia była szacunkiem. Teraz jest policzona.

Kamera obserwuje ludzi przed nośnikiem — ekranem, witryną sklepową, drukowanym billboardem, czymkolwiek, na co się patrzy — i liczy tych, którzy odwrócili się, żeby na niego spojrzeć, oraz to, jak długo. Kto przechodzi obok, nie odwracając głowy, liczony jest osobno. Wychodzą z tego anonimowe sumy ze znacznikami czasu, więc każda liczba należy do tego, co było na nośniku w chwili, gdy ją zebrano.

Nośnik widziany z góry: kamera na nim, stożek jej pola widzenia i dziewięć osób przecinających ten stożek. Wypełniona kropka oznacza każdą osobę, która odwróciła się, żeby spojrzeć; obwódka oznacza kogoś, kto tylko przeszedł obok. Cztery osoby spojrzały, pięć przeszło obok, średnia uwaga 3,1 sekundy. Nośnik widziany z góry: kamera na nim, stożek jej pola widzenia i dziewięć osób przecinających ten stożek. Wypełniona kropka oznacza każdą osobę, która odwróciła się, żeby spojrzeć; obwódka oznacza kogoś, kto tylko przeszedł obok. Cztery osoby spojrzały, pięć przeszło obok, średnia uwaga 3,1 sekundy.
Co mierzy

Przejście obok i spojrzenie to nie ta sama liczba.

Algorytmy działają w samej kamerze. Utrzymują każdą twarz tak długo, jak długo widać ją w kadrze, co daje czas przebywania, i odczytują ustawienie głowy — a to właśnie ono oddziela osobę, która zatrzymała się i spojrzała, od tej, która przeszła przez cały kadr, ani razu nie odwracając się w stronę nośnika.

Kamera nie musi stać w żadnym konkretnym miejscu, o ile tylko widzi twarze ludzi przed nośnikiem. Zwykle jest to kamera pinhole — łatwo ją zamontować, a po montażu nie rzuca się w oczy.

Co z tego wychodzi
Czas przebywania
jak długo twarz w ogóle znajdowała się przed nośnikiem, łącznie z kimś, kto po prostu przeszedł obok.
Czas uwagi
ile z tego czasu twarz była zwrócona w jego stronę. Ustawienie głowy — nie eye tracking, niczyjego wzroku nie śledzimy.
Grupa wiekowa i płeć
szacowane z twarzy, w przedziałach. Suma jest policzona; przedział jest szacunkiem.
Gdzie działa
Ekran cyfrowy, witryna sklepowa, drukowany billboard — kamera obserwuje ludzi, a nie powierzchnię.
Co raportuje

Każda liczba ma przy sobie godzinę.

Sumy spływają w interwałach, ze znacznikiem czasu. Zestawione z playlistą ekranu sprawiają, że widownia należy do kreacji, a nie do lokalizacji. Przy witrynie albo plakacie, które zmieniają się rzadziej, te same liczby mówią, które godziny i które dni zebrały uwagę — i co drgnęło w tygodniu, w którym zmienili Państwo to, co wisiało.

Panel widowni Tricsy: 41 widzów, średni czas uwagi 3,1 sekundy, średni czas przebywania 11,1 sekundy, podział na mężczyzn i kobiety oraz widzowie policzeni w dziesięcioletnich przedziałach wiekowych. Panel widowni Tricsy: 41 widzów, średni czas uwagi 3,1 sekundy, średni czas przebywania 11,1 sekundy, podział na mężczyzn i kobiety oraz widzowie policzeni w dziesięcioletnich przedziałach wiekowych.
Jeden budynek, jeden dzień, wszystko zsumowane. Nigdzie nie ma tu wiersza z osobą, bo kamera nigdy takiego nie utworzyła.
Czego nigdy nie robi

Nigdy nie ustala, na kogo patrzy.

  • Nigdy nikogo nie identyfikuje.
  • Żadnej ponownej identyfikacji — ani między wizytami, ani między kamerami. Druga wizyta jest liczona po raz drugi.
  • Żadnej listy obserwowanych ani bazy twarzy do porównania.
  • Nie nagrywa wideo i nigdzie nie przechowuje zdjęć ani kadrów twarzy.
  • Żaden szablon biometryczny nie jest przechowywany, więc nie ma czym później kogokolwiek odnaleźć.
  • Żadnego rozpoznawania emocji.
  • Nic o pojedynczej osobie nie opuszcza kamery.

Dobre pytania to te techniczne.

Proszę napisać, czym jest nośnik, gdzie mógłby znaleźć się obiektyw i co te liczby mają Państwu udowodnić. Jeśli po Państwa stronie jest rada pracownicza albo inspektor ochrony danych, proszę ich zaprosić — wersja krótka brzmi tak, że nic o żadnej osobie nigdy nie opuszcza kamery, a wersja długa to trzystronicowy opis techniczny, który Państwu wyślemy.